Początki przygody z laserem
Słynne powiedzenie mówi, że najgorszą częścią każdej podróży jest zawsze pierwszy krok. Rozpoczęcie naszej pracy z laserem do grawerki zdaje się w pełni go potwierdzać. Już sam widok pudełka wzbudzał w nas mocno mieszane uczucia. Rozpakowanie pudełka i widok wszystkich części lasera nie wiele te uczucia zmienił. Na plus na pewno była instrukcja obsługi, dzięki której Pan R. szybko (w miarę szybko) ogarnął i znalazł właściwe miejsce dla każdej części naszego laserka. Pozostało jedynie podłączenie urządzenia do komputera i poszukanie programu do jego obsługi. W tym miejscu również Pan R. odnalazł się znakomicie, instalując najbardziej intuicyjny jaki można było znaleźć w wujku Google. Ale również intuicja bywa czasem zawodna. Instalacja programu to jedno, a jego obsługa drugie. Wieczorna porcja filmików na YouTubie na swój sposób nas zaniepokoiła. Mi najbardziej w głowie zapadła uwaga, żeby w żadnym wypadku nie zostawiać lasera samego podczas grawerow...